Co ludzkość postawi na Marsie, jak tam kiedyś dotrze? Żabkę! - znacie Państwo te memy, w których ta jedna z najpopularniejszych sieci franczyzowych niemal wyskakuje nam z lodówki, bo Żabka jest już na każdym rogu ulic jak Polska długa i szeroka, od Warszawy, przez Krasnystaw, po Olsztyn?
Popularność tej sieciówki jest tak duża, że jej przejęcie rozważają Japończycy (swoją drogą, to bardzo ciekawa historia, z Yakuzą w tle, którą także przeczytacie na naszych łamach, do czego gorąco zachęcam), ale też dla wielu franczyzobiorców jest to historia bez happy endu. Joanna z Suwałk, była franczyzobiorczyni, sprzedała mieszkanie, by wyjść z długów po zamknięciu sklepu. Emilia z Torunia długów w skarbówce ma na ok. 300-400 tys. Takich historii jest więcej, bo jak mówią nasi bohaterowie, Żabka zabiera im dzienny utarg, czy to w gotówce czy płatnościach kartą, w kwocie brutto, a płatność podatku VAT spada na nich. Sprawiedliwe? Wielu się z tym nie zgodzi, choć zgodzili się na to formalnie, podpisując umowy z sieciówką.
Co ciekawe, to polska skarbówka nabrała wątpliwości w tej kwestii. Po szczegóły zapraszamy na nasze łamy.