|
Marki własne przestały być w handlu spożywczym kategorią awaryjną - wybieraną wtedy, gdy trzeba mocno oszczędzać. Dziś to jeden z najważniejszych instrumentów konkurencji między sieciami, a zarazem coraz większe wyzwanie dla producentów. Konsument widzi na półce Pilos, Pikok, Bonitki, Marletto czy Krainę Wędlin i traktuje je jak zwykłe marki. Tyle że za nimi nie stoi klasyczny producent budujący własny brand, ale sieć handlowa, która decyduje o nazwie, cenie, opakowaniu, specyfikacji i dostawcy produktu.
|