„Od jakiegoś czasu „śledzę" na Facebooku pewną kobietę. Sprawa nie jest bardzo skomplikowana – po prostu podoba mi się, jak się ubiera. To Denise Boomkens, holenderka, była modelka, która na platformach społecznościowych prowadzi konto AndBloom. Dee jest bardzo piękna i ma super gust oraz – podobnie jak ja – słabość do oversize’owych ciuchów. Jest w moim wieku i ciekawie opowiada o fajnym starzeniu się, takim, kiedy nie przepraszasz za to, że masz zmarszczki, zmieniła ci się figura i skóra. Ostatnio okazało się, że „śledzi" ją dużo moich znajomych. Algorytm wyczuł, że ją polubimy.
Ostatnio jednak Dee wrzuciła inną rolkę. „Dziś podzielę się czymś osobistym" – zapowiedziała. I opowiedziała o tym, jak zaczęła swoją karierę modelki jako 18-latka w 1994 roku w Paryżu, gdzie przyjechała sama z Holandii. Świat modelingu robił na niej wielkie wrażenie – po pierwsze, glamour, po drugie, bogaci i ważni ludzie, którzy się w nim kręcili. W dzień była praca modelki, wieczorami życie towarzyskie z koleżankami z wybiegów. Chodziły na tańce i kolacje. I to nie były byle jakie kolacje. Była na kolacji z Donaldem Trumpem i jego żoną, George’em Michaelem, Prince’em i wieloma innymi znanymi ludźmi. „Pamiętam też wielu uroczych, starszych mężczyzn, którzy byli bogaci i zachowywali się bardzo przyjacielsko, którzy szczodrze ferowali komplementami i próbowali się zaprzyjaźnić. Ci mężczyźni obiecywali różne rzeczy: Mogę uczynić z ciebie supermodelkę". To był czas, mówi Dee, kiedy każda z nich chciała być jak Claudia Schiffer, Naomi Campbell, Karen Mulder. Obiecywali wspaniałe wakacje na wyspach tropikalnych. Za darmo.
To był czas, kiedy nie było internetu i telefonów komórkowych. Nie można było zadzwonić szybko do mamy i zapytać o poradę – mówi Dee. Jedyne, czym można było się kierować, to intuicja i głos twojej matki w głowie. Dee miała szczęście – miała mocną intuicję i silny głos matki w głowie, który podpowiadał jej, że propozycje są śliskie. Ale inne dziewczyny tego nie miały.
„Oni byli jak wilki, jak drapieżcy, którzy polowali na niewinne dziewczyny, które by się na to nabrały" – mówi. I zapewnia, że te dziewczyny nie miały pojęcia, co naprawdę je czeka. „Kiedyś dziewczyny mające 17-18 lat były bardziej naiwne niż dziś. Nie było internetu, nikt nie ostrzegał przed całym tym gównem. Powinni zostać ukarani. Powinni zostać ukarani" – mówi i wyłącza kamerkę, zanim polecą jej łzy, czające się w kącikach oczu.
Dziś w „Wysokich Obcasach" przeczytacie historię dziewczyny, która nie miała silnego głosu matki w głowie, nie miała nikogo, kto by ją ochronił przed złem. Gorzej, to właśnie najbliżsi ją skrzywdzili, przekroczyli jej granice, a własny ojciec pchnął (sprzedał) ją w łapy Jeffreya Epsteina. Napisała o tym, co ją spotkało, wstrząsającą książkę „Dziewczyna niczyja".