Pierwsza rozmowa o przyszłości zawodowej odbyła się, gdy X. miał 13 lat. Nadambitni rodzice, którzy planują ścieżkę kariery może nie od kołyski, ale od podstawówki? Nic z tych rzeczy.
X. to rocznik 2009, jedyny, który podstawówkę zaczął obowiązkowo w wieku 6 lat, bo chwilę później fantazja polityków zawróciła kijem edukację, cofając 6-latki do przedszkól i likwidując gimnazja. W ósmej klasie miał 13 lat i stanął przed decyzją, jaki wybrać profil klasy w liceum.
Z łatwością uczył się języków obcych, był dobry z matematyki i lubił biologię. O swoim zainteresowaniu fizyką nic nie mógł powiedzieć, bo akurat priorytetem nauczycieli tego przedmiotu nie było jego nauczanie. Wiedział za to, że historia go nie interesuje. I że jego decyzja z ósmej klasy przełoży się na to, jakie rozszerzenia maturalne będzie pisać cztery lata później. No i na jakie studia ta matura zapewni mu wstęp, a o jakich już - w ósmej klasie - może zapomnieć.
Za to kompletnie nie miał uwewnętrznionej potrzeby podejmowania tej decyzji. Rodzice doradzili, żeby wybrał profil ścisły, bo w razie zmiany planów życiowych - co trzynastolatek powinien brać pod uwagę - łatwiej nadrobić kierunki humanistyczne niż ścisłe. Stanęło na klasie z rozszerzoną matematyką, biologią i chemią. W trzeciej klasie liceum X. raz mówi, że nie lubi chemii, raz, że biologii. Za to fizyka okazała się bardzo ciekawa. Ale ta droga jest już zamknięta - zgodnie z zasadą, że nie jest łatwo nadrobić naukę przedmiotów ścisłych. Nie wróci przecież do pierwszej klasy licealnej z rozszerzoną fizyką.
Za półtora roku będzie pisał maturę. Jeszcze się zastanawia, jakie rozszerzenia wybrać, bo nie ma jasnego planu, co chce studiować. A dokładniej: co wybrać, bo wiele kierunków wygląda interesująco. Nie ma też pomysłu na swoją przyszłość zawodową (rodzice zwracają mu uwagę na to, że jest duże prawdopodobieństwo, że nie uda mu się przepracować całego życia w jednym zawodzie). X. wie jedno: szkoła przygotuje go tylko do tych przedmiotów, które wybrał, mając 13 lat.
Podjął decyzję? Niech ponosi jej konsekwencje.