i co zmienił przez kolejne 8 miesięcy, że zszedł 15 kilo  ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­

Chcę Ci dziś opowiedzieć o Bartku.

Bartek nie był przypadkowym gościem na siłowni.

Trenował od szesnastego roku życia. Najpierw sztuki walki, potem żelazo. Osiem lat pod sztangą.


Wiedział o swoim ciele więcej niż większość bywalców klubu.

A mimo to pod koniec zeszłego roku stanął na wadze i zobaczył liczbę, jakiej nie widział nigdy w życiu.

82 kilo. Najgorsza forma, w jakiej kiedykolwiek był.

Złożyło się wszystko naraz. Ciężki rok. Zmiana pracy. Do tego z żoną spodziewali się dziecka.

I tu jest moment, który pewnie Ty również dobrze znasz.

Bartek dokładnie wiedział, CO trzeba robić. Nie miał już tylko głowy, żeby robić to dobrze.

Sam to ujął najlepiej:

„na siłowni człowiek zawsze się jakoś wyrwie, ale żeby mieć mentalnie siłę układać sobie plan, kontrolować go, wprowadzać poprawki i nie marnować czasu… to wszystko są eksperymenty na czuja: dobra, trochę tu zmniejszę, zobaczymy co będzie”.

Osiem lat takich eksperymentów. Trochę tu, trochę tam. Zobaczymy.

Wiedział, że kiedy na świat przyjdzie dziecko, nie udźwignie tego sam. Więc zrobił coś, czego nie robił przez osiem lat. Przestał być swoim własnym trenerem.

Oddał nam jedną rzecz: pilnowanie liczb. Kalorie, progresję, korektę planu co tydzień. Resztę dopasowaliśmy pod jego życie. Pod ograniczony czas młodego ojca i pod to, że jest instruktorem szermierki japońskiej, więc trening musiał współgrać z matą.

A teraz liczby po ośmiu miesiącach.

Bartek zszedł z 82 na 67 kilo. Piętnaście kilo w dół.

Pasek skracał dwa razy, część ubrań po prostu oddał, bo wisiały na nim jak wory. Siła przez całą redukcję szła w górę.

Jego własne podsumowanie: „w osiem miesięcy z wami zrobiłem większy progres niż przez osiem lat sam”.

Przeczytaj to jeszcze raz. Osiem miesięcy kontra osiem lat.

Bartek od szesnastu lat starał się tak samo mocno.


Zmieniła się jedna rzecz: ktoś przejął te wszystkie niewidzialne decyzje, które przez osiem lat zjadały mu czas i efekty.

To jest dokładnie to, co robi Klub Stalowej Formy.

Dostajesz plan dopasowany do swojego życia i ludzi, którzy patrzą na Twoje liczby co tydzień, żebyś Ty nie musiał zgadywać.

I do niedzieli 21 czerwca wchodzisz do Klubu z gwarancją.

Jeśli przez trzy miesiące nie dowieziemy ustalonego wyniku, oddajemy 100% kosztów. Ryzyko jest po naszej stronie. Szczegóły w regulaminie w koszyku przy zakupie.

Wejdź bez ryzyka, do niedzieli 21.06

To był Stalowy Szok, a teraz - do następnego!

Mikołaj ‘Stalowy Szok’ Nowak

Pssst... Bartek dorzucił na koniec zdanie, które słyszę od podopiecznych częściej niż jakiekolwiek inne: „żałuję tylko, że wcześniej się na to nie zdecydowałem”. Osiem lat to długo. Trzy miesiące z gwarancją to krótko. Wybór masz do Niedzieli.

P.P.S. Jedziesz niedługo na wakacje i myślisz „to nie moment”? Idealnego momentu nie będzie nigdy, zawsze wypadnie wyjazd albo gorętszy tydzień w pracy. Dlatego zrób tak: kup teraz i napisz nam na starcie, że ruszasz po powrocie. Ustawimy Twój start na termin, kiedy wrócisz. Decyzję łapiesz dziś, trening zaczynasz na spokojnie, a gwarancję zachowujesz. Nie czekaj.